Freeganizm. To się je? 2019-03-14

Freeganizm. To się je?

Od pewnego czasu można zaobserwować wzrost różnych działań i ruchów społecznych w kierunku ekologii i ochrony środowiska. Ludzie na całym świecie mają coraz większą świadomość na temat zagrożeń dla środowiska płynących z produkowania zbyt wielu odpadków komunalnych. I tak znane nam są zamienniki plastikowych jednorazówek (toreb, słomek, sztućców), wiemy też, jak ważna jest segregacja śmieci a także poznaliśmy filozofię Zero Waste. Jednak od niedawna mówi się o innym trendzie. Nazywa się freeganizm. Co to jest i na czym polega? Zapraszam.

Freeganizm. To się je?

Co to jest freeganizm?

Inaczej mówiąc to swoista forma bojkotu wobec wszechobecnego marnowania jedzenia. Szacuje się, że na całym świecie marnowana jest 1/3 część żywności. W samej Polsce jest to ok 90 ton jedzenia rocznie. I mówimy tu o jedzeniu, które w momencie wyrzucania jest dobre do spożycia. Dlaczego więc jest marnowane? Przykładem mogą być restauracje, które na koniec dnia wyrzucają niesprzedane jedzenie, ponieważ następnego dnia i tak podają swoim klientom świeżo przyrządzone potrawy. Wracając do samego freeganizmu. Ta nazwa to połączenie dwóch słów: free – wolny, darmowy i weganism. Jednak co ważne, freeganizm nie dotyczy już tylko wegańskiego jedzenia, choć początkowe założenie dotyczyło głównie produktów odzwierzęcych. Z czasem ta filozofia na tyle się rozrosła, że dziś przybiera formy pozażywieniowe i obejmuje na przykład opuszczone miejsca, które są przerabiane na domy mieszkalne.

Freeganizm. To się je?

Jedzenie ze śmietnika?

I tak i nie. Bo jeśli przez freeganizm rozumiesz zgniłe jedzenie pośród masy innych śmieci, śmierdzące czym tylko się da, to oczywiście, że nie. Musisz wiedzieć, że w innych krajach, tam, gdzie segregacja śmieci ma się bardzo dobrze, czym innym jest śmietnik z odpadami komunalnymi, a czymś zupełnie innym jest kontener na niezdatną do sprzedaży żywność. I jeśli mówimy o jedzeniu wyciąganym z kontenera, to tak. Tak to często wygląda.

Freeganizm. To się je?

To obrzydliwe!

No nie do końca. Kłóciłabym się ze stwierdzeniem, że freeganizm jest obrzydliwy. Freeganie w kontenerach znajdują jedzenie zapakowane w oryginalne pojemniki, z informacją o dacie ważności, a nawet ceną. Są to owoce, warzywa, nabiał (typu jogurty, serki itp.), a nawet pieczywo i ciasto drożdżowe. To produkty, które jeszcze tego dnia stały na półkach sklepowych, ale z racji końca daty przydatności lub poobijania, musiały zostać usunięte ze sprzedaży. A przecież do jedzenia jeszcze się nadają.

Freeganizm. To się je?

 

Wszystkie zdjęcia opublikowane w tym artykule przedstawiają realne „zdobycze” freeganów.

Gdzie można zjeść za darmo?

Po pierwsze nie należy mylić freeganizmu z żebractwem. Freeganami nie zostają tylko ludzie, których nie stać na jedzenie (choć pewnie i tacy są). Zostają nimi osoby często zamożne, wykształcone, którym zwyczajnie nie jest obojętna ekologia i marnotrawstwo. W krajach zachodnich (i nie tylko), gdzie freeganizm jest dużo bardziej rozwinięty, niż w Polsce, darmowe jedzenie można odebrać pod koniec dnia z marketów, restauracji czy targowisk (tu głównie warzywa i owoce). Freeganie idą także z duchem czasu, zatem informacje o punktach, które biorą udział w tej filozofii, możesz znaleźć w Internecie.

Freeganizm. To się je?

Freeganizm. To się je?
5 (100%) 3 votes
avatar
najnowszy najstarszy oceniany
DAREK
Gość
DAREK

bardzo ciekawy artykuł, spotkałem się kiedyś z tym ruchem, ale nie wiedziałem, na czym dokładnie polega.

Patrycja

Od zawsze interesowała się tym, jak działa pralka czy zmywarka. Najpierw naprawiała, a dopiero potem wymieniała na nowy model. Ciekawość do majsterkowania z pewnością wzięła się z ciekawości do świata. Lubi zdobywać nowe doświadczenia i rozwijać swoje pasje. Realistka z głową w chmurach, chaotyczna organizatorka, pragmatyczna marzycielka. Humanistka, która pisze o sprzęcie AGD.

W celu poprawienia jakości usług korzystamy z plików cookies. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na wykorzystanie tej technologii. Zgadzam się x